- odpowiada ojciec z matecznika mafii, dorzuca tez entuzjastyczne wykrzykniki na temat wakacji. Brat przysłał zdjęcie mamy w basenie - znak, że woda osiągnęła temperaturę stołówkowej zupy, inaczej nie tknęłaby jej nawet najmniejszym palcem u nogi. Tak im zrobiliśmy z okazji okrągłej rocznicy ślubu.
A ja zostałam na gospodarstwie i o ile ich mieszkanie i działka nie byłyby kłopotem, to w komplecie dostałam sąsiadkę. TĘ sąsiadkę, tę z naprzeciwka i dopiero teraz zrozumiałam pojawiające się czasami zniecierpliwienie rodziców. Póki telefony były pojedyncze (a temat wciąż ten sam), to odbierałam. Wczoraj nie zdzierżyłam i wyłączyłam stacjonarny po trzecim razie w ciągu kilku godzin, zwyczajnie wyciągnęłam po chamsku kabelek, a w komórce mam ją podpisaną, to mogę zwyczajnie nie zdążyć odebrać, nieprawdaż. Mam nadzieję, że mi chociaż jakiś fajny prezent przywiozą za tę bohaterską postawę.
piątek, 30 sierpnia 2013
sobota, 17 sierpnia 2013
B. beware!
Większą wzięli do szkół!
Wyniki pojawiły się o brzasku, a gdy dziecię wygrzebało się z piernatów i sprawdziło, to zapadło w stupor z powodu jednej z ocen. Jednakowoż latoś poziom okazał się być mocno wywindowanym i już zaraz szkoła dzwoniła z zapytaniem, czy Większa byłaby jednak skłonna zaszczycić skromne progi placówki. Po łaskawym wyrażeniu zainteresowania, świeża studentka obdzwoniła całą rodzinę. Wzruszona mamusia wpadła w szloch, a dumny tatuś zadzwonił do dziadków, ale wnusia była szybsza i dziadkowie już prężyli dumnie piersi. Mniejsza natentychmiast rozpoczęła pertraktacje w sprawie pokoju oraz komputera, które przecież i tak zostaną porzucone, ale zapytana czy się cieszy,tylko smutno pokręciła głową. Większa to jednak opoka.
Dla Większej szkoła w B. był pierwszym wyborem, a nam miasto bardzo się spodobało, mimo dziesiątków odmian deszczu, jakie było nam dane doświadczyć w ciągu tych dwóch dni. A dla Większej mam już komplet szklanek do akademika, po nutelli, którą obie namiętnie żarły ;)
Wyniki pojawiły się o brzasku, a gdy dziecię wygrzebało się z piernatów i sprawdziło, to zapadło w stupor z powodu jednej z ocen. Jednakowoż latoś poziom okazał się być mocno wywindowanym i już zaraz szkoła dzwoniła z zapytaniem, czy Większa byłaby jednak skłonna zaszczycić skromne progi placówki. Po łaskawym wyrażeniu zainteresowania, świeża studentka obdzwoniła całą rodzinę. Wzruszona mamusia wpadła w szloch, a dumny tatuś zadzwonił do dziadków, ale wnusia była szybsza i dziadkowie już prężyli dumnie piersi. Mniejsza natentychmiast rozpoczęła pertraktacje w sprawie pokoju oraz komputera, które przecież i tak zostaną porzucone, ale zapytana czy się cieszy,tylko smutno pokręciła głową. Większa to jednak opoka.
Dla Większej szkoła w B. był pierwszym wyborem, a nam miasto bardzo się spodobało, mimo dziesiątków odmian deszczu, jakie było nam dane doświadczyć w ciągu tych dwóch dni. A dla Większej mam już komplet szklanek do akademika, po nutelli, którą obie namiętnie żarły ;)
środa, 14 sierpnia 2013
domek na końcu miasta
Trudno uwierzyć, że już go nie ma. Spotkania z nim były najfajniejszym kawałkiem każdego tygodnia. I kto by pomyślał, co? ;) Był pyskaty, uparty i wkurzający i nie zliczę, ile razy gryzłam się w język i ile razy powstrzymywałam już prawie rozpędzoną rękę od trzepnięcia go w ucho. Prawie rok zajęło nam docieranie się, ale potem było świetnie. Wiecznie zrzędził, że daję mu za dużo roboty, a potem wykonywał z nawiązką, to była taka gra w 'Ja ci jeszcze pokażę!', o której żadne z nas nawet się nie zająknęło i udawało, że nawet nie myśli. Gnojek jeden, jak śmiał tak nagle, bez ostrzeżenia, przecież miałam tyle planów i nawet nie wiem, czy wykonał ostatnie zadanie, czy w ogóle się zabrał.
Chyba przy każdej śmierci pojawia się refleksja, że 'już nigdy ...', a mnie się ciągle kołacze po głowie: 'No jak to?!'
Pewnie tam ci lepiej mały, ciekawe, z kim się teraz kłócisz. :)
Chyba przy każdej śmierci pojawia się refleksja, że 'już nigdy ...', a mnie się ciągle kołacze po głowie: 'No jak to?!'
Pewnie tam ci lepiej mały, ciekawe, z kim się teraz kłócisz. :)
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
healthy food
- Jestem duża, bo łykam sterydy - mówi Sue nakładając sobie kolejną już repetę.
- Nie solę, gdy gotuję, bo każdy lubi inaczej, dlatego przyprawy są na stole. Zresztą mam nadciśnienie i nie powinnam - a mówiąc to hojnie potrząsa solniczką nad swoim talerzem :)
- Nie solę, gdy gotuję, bo każdy lubi inaczej, dlatego przyprawy są na stole. Zresztą mam nadciśnienie i nie powinnam - a mówiąc to hojnie potrząsa solniczką nad swoim talerzem :)
środa, 24 lipca 2013
W moich blogowych statystykach rekordy popularności bije czterolinijkowy, dość melancholijny opis początku jesieni. Łaj?
Zebrałam już wszystkie papiery, całą stertę papierów wymaganych przez szkołę. Leżą sobie spakowane w białej teczce, jak do pierwszej komunii, ale na razie ich nie wysyłam, bo poszłam sobie popatrzeć na opłaty, jakich żądają. Biorą haracz za wszystko, w tym także za tak podstawowe elementy składowe, jak indeks czy dyplom! A nie są to darmowe studia i czesne jest wysokie, jak cholera.
Drugi szlag mnie trafił, gdy sobie sprawdziłam szkolę, z którą minęłam się o włos przez własne zaniedbanie, lenistwo, głupotę, a pewnie wszystko razem. Mało, że bliżej i taniej, to jeszcze normalniej. Może będzie dodatkowy nabór? Może uda mi się przenieść po semestrze? Może ...
W tej mojej szkole to be już trwa dodatkowy nabór. Ja miałam niezłą średnią, ale swoich absolwentów przyjmowali, jak leci. Media mówią, że szkoły były oblężone niemożebnie, to tak mało mieli kandydatów? To wprawdzie kolejny poziom, ale pewnie chodzi o kasę, bo kto nie weźmie jelenia chcącego bulić za kilka liter przed nazwiskiem? To może i ci bliżsi połaszą się na moje czesne? Pozostaje nadzieja, albo dwa lata dymania podwójnego dystansu i płacenia na najważniejszą w tym państwie instytucję. Zawsze mogę to potraktować, jako spłacanie zaległych datków. Tak mnie dopadli ;p
Zebrałam już wszystkie papiery, całą stertę papierów wymaganych przez szkołę. Leżą sobie spakowane w białej teczce, jak do pierwszej komunii, ale na razie ich nie wysyłam, bo poszłam sobie popatrzeć na opłaty, jakich żądają. Biorą haracz za wszystko, w tym także za tak podstawowe elementy składowe, jak indeks czy dyplom! A nie są to darmowe studia i czesne jest wysokie, jak cholera.
Drugi szlag mnie trafił, gdy sobie sprawdziłam szkolę, z którą minęłam się o włos przez własne zaniedbanie, lenistwo, głupotę, a pewnie wszystko razem. Mało, że bliżej i taniej, to jeszcze normalniej. Może będzie dodatkowy nabór? Może uda mi się przenieść po semestrze? Może ...
W tej mojej szkole to be już trwa dodatkowy nabór. Ja miałam niezłą średnią, ale swoich absolwentów przyjmowali, jak leci. Media mówią, że szkoły były oblężone niemożebnie, to tak mało mieli kandydatów? To wprawdzie kolejny poziom, ale pewnie chodzi o kasę, bo kto nie weźmie jelenia chcącego bulić za kilka liter przed nazwiskiem? To może i ci bliżsi połaszą się na moje czesne? Pozostaje nadzieja, albo dwa lata dymania podwójnego dystansu i płacenia na najważniejszą w tym państwie instytucję. Zawsze mogę to potraktować, jako spłacanie zaległych datków. Tak mnie dopadli ;p
niedziela, 21 lipca 2013
ból oczu i uszu
Powroty zza granicy wiążą się nieodłącznie z nagłym wystawieniem na pastwę atakujących mnie zewsząd reklam. Nigdzie, ale to nigdzie nie widziałam takiego syfu przy drogach i na budynkach, a tylko w tej podróży przejechaliśmy przez pięć państw. Do tego to, co serwuje nam radio i telewizja. W czasie posiłków, Trójka na bank wleje w moje uszy smakowite dźwięki reklam krążących wokół jelit, odbytnicy, pochwy i penisa, bo ostatnio straszna moda na specyfiki na potencję. Swoją drogą, to ciekawa jestem, jak bardzo wzrosła dzięki nim liczba facetów zaczynających wątpić w swoją męskość i rozważających zakup supertableteczek.
Poziom tego, co można obejrzeć w telewizorze, pełza z reguły na poziomie depresji i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszyscy twórcy reklam w Polsce to bezmyślni debile. A były przecież fajne kampanie, np IKEI, 'sucho ma ta palma' weszło do obiegu, bywało zabawnie, lekko i inteligentnie. Co się stało z ich twórcami, przecież nie nastąpił chyba nagły i masowy zanik szarej substancji?
No dobra, poskarżyłam się, naleśniki usmażone, mogę iść cieszyć się niedzielą ;)
Poziom tego, co można obejrzeć w telewizorze, pełza z reguły na poziomie depresji i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszyscy twórcy reklam w Polsce to bezmyślni debile. A były przecież fajne kampanie, np IKEI, 'sucho ma ta palma' weszło do obiegu, bywało zabawnie, lekko i inteligentnie. Co się stało z ich twórcami, przecież nie nastąpił chyba nagły i masowy zanik szarej substancji?
No dobra, poskarżyłam się, naleśniki usmażone, mogę iść cieszyć się niedzielą ;)
sobota, 20 lipca 2013
give me, give me, give me a man after midnight
Po wakacjach w gorących krajach zostały mi strzępki melodii tłukących się po głowie, bo przez dwa tygodnie ponauczaliśmy się wszystkiego na pamięć oraz stopy w trzech odcieniach, co jest skutkiem noszenia sandałów rozmaicie wykrawanych. Jest jeszcze tona wspomnień, bo odwiedziliśmy tak wiele miejsc, że jeszcze z rok będzie mi się przypominało ciągle coś nowego.
Umarłabym, gdybym miała siedzieć dwa tygodnie na tyłku w jednym miejscu, ale teraz czuję, że chętnie posiedziałabym w ciszy na bezludziu z ciepłym morzem na podorędziu, tylko żeby nie było tak sakramencko słone. Moczyliśmy tyłki w dwóch morzach i ich pięciu zatokach na siedmiu różnych plażach i w trzech basenach, to można dostać zadyszki. Ale cudnie było.
Za tydzień kolejny wyjazd, znów będzie międzynarodowe towarzystwo w domu. Poprzednio było sześć osób i cztery nacje, teraz będzie pięć narodowości, na taką samą liczbę mieszkańców. Ale za to cztery łazienki ;)
No i wisienka na torcie: znowu idę do szkoły, ale niech się zacznie, to dopiero zobaczymy. Może być wesoło.
piątek, 21 czerwca 2013
już za chwileczkę, juz za momencik ...
Termometr zaokienny znajdujący się od rana w głębokim cieniu wskazuje 34 stopnie, co oznacza, że poza cieniem temperatura szybuje grubo ponad 40, nawet nie chcę się domyślać w jakie rejony. Rozpuszczam się powoli. Jedynie leżenie za zaciągniętymi w całym domu żaluzjami daje odrobiną wytchnienia, ale ile można.
No! A przecież już niedługo, zupełnie świadomie i dobrowolnie, teleportuję się do pieca, do antycznych kamieni i strasznie się na to jaram. To nie pierwszy raz, gdy znajdę się oko w miejscach, o których nawet nie śmiałam marzyć, gdy o nich czytałam kiedyś tam w zamierzchłym dzieciństwie. A w tym roku bach, bach! I Hellada i Tintagel, żeby zachować różnorodność klimatu ;) To niewiarygodne, jak bardzo zmieniły się możliwości w naszym kraju, a ja należę chyba do ostatniego pokolenia, które potrafi to docenić, bo pamięta rzeczywistość państwa socjalistycznego. Cieszę się też, że nasi rodzice doczekali tej nagrody, że możemy ich zabrać to tu, to tam.
No! A przecież już niedługo, zupełnie świadomie i dobrowolnie, teleportuję się do pieca, do antycznych kamieni i strasznie się na to jaram. To nie pierwszy raz, gdy znajdę się oko w miejscach, o których nawet nie śmiałam marzyć, gdy o nich czytałam kiedyś tam w zamierzchłym dzieciństwie. A w tym roku bach, bach! I Hellada i Tintagel, żeby zachować różnorodność klimatu ;) To niewiarygodne, jak bardzo zmieniły się możliwości w naszym kraju, a ja należę chyba do ostatniego pokolenia, które potrafi to docenić, bo pamięta rzeczywistość państwa socjalistycznego. Cieszę się też, że nasi rodzice doczekali tej nagrody, że możemy ich zabrać to tu, to tam.
| A czasem na niebie jest tak |
piątek, 7 czerwca 2013
jak nie urok to sraczka
bo dawno już się nie włóczyłam po gabinetach, to się przeszłam, a co, akurat był w fabryce przestój, a mnie rwało w takim miejscu, że były obawy. Już nie zliczę, ileż to razy od października szlag mnie trafiał na nową cholerę, bo żebym się nie nudziła, to co chwila co innego. Ja wiem, że zaczynam być w podeszłym wieku, ale to jeszcze nie pora, żebym wyślizgiwała krzesełka w poczekalniach, no i ile mój żołądek zdzierży tych tableteczek.
Teraz mam nową zarazę i na jej konto kwitnę w domu. W robocie też bym dała radę, ale zalecenie było 'leżeć', no to czasem nawet się kładę. A tu bzdryng! Telefon. Mama się pyta, co ja się nie przyznaję do choroby. No jasne, oboje mają już swoje lata i troski, a że nienajlepiej znoszą martwienie się, więc jasnym jest, że milczę, bo i tak mi nie pomogą. Ale od czego mamy zatroskaną koleżankę, która, gdy tylko ojca spotkała, to spytała o zdrowie dziecięcia i zaraz wyszło, żem na zwolnieniu i coś mi jest. Sama ma starszych rodziców i wie jak jest i do łba nie przyszło, żeby dziób zamknąć na kłódkę i nie kłapać po próżnicy. Tyle, że oni tam wszyscy na kupie żyją i każdą sprawę wespół przeżywają i po katolicku modląc się o pomyślne zakończenie.
Czy to tak ciężko wpaść na pomysł, że może by tym starszym ludziom dać trochę oddechu, nie zatruwać głów bzdurami, na które i tak nie mają wpływu? Że mieli od nas pińćset razy trudniejsze życie i niech chociaż na starość mają lepiej? To nie! Martwmy się, płaczmy i módlmy, a w niebie nas spotka nagroda. Szlag
Teraz mam nową zarazę i na jej konto kwitnę w domu. W robocie też bym dała radę, ale zalecenie było 'leżeć', no to czasem nawet się kładę. A tu bzdryng! Telefon. Mama się pyta, co ja się nie przyznaję do choroby. No jasne, oboje mają już swoje lata i troski, a że nienajlepiej znoszą martwienie się, więc jasnym jest, że milczę, bo i tak mi nie pomogą. Ale od czego mamy zatroskaną koleżankę, która, gdy tylko ojca spotkała, to spytała o zdrowie dziecięcia i zaraz wyszło, żem na zwolnieniu i coś mi jest. Sama ma starszych rodziców i wie jak jest i do łba nie przyszło, żeby dziób zamknąć na kłódkę i nie kłapać po próżnicy. Tyle, że oni tam wszyscy na kupie żyją i każdą sprawę wespół przeżywają i po katolicku modląc się o pomyślne zakończenie.
Czy to tak ciężko wpaść na pomysł, że może by tym starszym ludziom dać trochę oddechu, nie zatruwać głów bzdurami, na które i tak nie mają wpływu? Że mieli od nas pińćset razy trudniejsze życie i niech chociaż na starość mają lepiej? To nie! Martwmy się, płaczmy i módlmy, a w niebie nas spotka nagroda. Szlag
niedziela, 2 czerwca 2013
kk jak perz, stonka i zaraza
żyjemy w jakimś pieprzonym talibanie, dziś znowu święto. Kościelne, a jakże, uliczne, a jakże, feta przed świątynią pychy, pomnikiem haraczu narodowego na rzecz kk.
Dopiero co czarni debile pieprzyli z ambon o wyższości prawa boskiego nad stanowionym (Dziwisz) i grzechu łamania praw natury przez wszystkich stosujących procedury in vitro (Michalik). Tak patrzyłam na tego Michalika, jego zapiekłość, z jaką wygłaszał te słowa, paluszek, którym groził i pouczał i mocno ciekawa byłam, co powiedziałby parze, która nie może począć dziecka w sposób naturalny. Kazałby się modlić? I czekać? Idioci oderwani od rzeczywistości, zamknięci w złotych pałacach i pouczający pokorne owieczki. Złodzieje i wyzyskiwacze.
Dobrze mówi Miller, ale dopiero teraz? A gdzie był, gdy właśnie lewica wpuszczała kościół do państwa? Gdy czapkowali każdemu plebanowi? Wtedy nie myśleli, co robią? Pamiętam te dyskusje w domu, jak z niedowierzaniem słuchaliśmy wiadomości o kolejnych ustępstwach na rzecz kk i czuliśmy, że to nie jest dobrze, a teraz mamy to czarno na białym i to nawet dość dosłownie. Zagarniają wszystko, co możliwe, rozprzestrzeniają się, jak morowe powietrze, wszędzie te fikuśne czarne sukienki. Już mają krzyże we wszystkich urzędach i szpitalach, w szkołach dodatkowo lekcje religii. Policzyłam kiedyś, że przeciętny polski uczeń w gimnazjum i liceum ma 160 lekcji biologii (tylko profilowani więcej), ale aż blisko 400 lekcji religii! Podobnie wyglądają proporcje zajęć z chemii, fizyki, geografii, historii i nie wiem, czego tam jeszcze. Na każdej uroczystości państwowej facet w czerwonej sukience tuż obok prezydenta, wszystkie obchody naznaczone modłami jedynie słusznej wiary, wszystko święcone i kropione, nawet dętki od roweru. Żółte i błękitne chorągiewki zawieszane w czasie świąt państwowych na ulicach i urzędach.
Miałabym zupełnie inny stosunek do religii, gdyby się tak nie panoszyli i nie byli tacy pazerni, a tak to tylko rzygać się chce.
Dopiero co czarni debile pieprzyli z ambon o wyższości prawa boskiego nad stanowionym (Dziwisz) i grzechu łamania praw natury przez wszystkich stosujących procedury in vitro (Michalik). Tak patrzyłam na tego Michalika, jego zapiekłość, z jaką wygłaszał te słowa, paluszek, którym groził i pouczał i mocno ciekawa byłam, co powiedziałby parze, która nie może począć dziecka w sposób naturalny. Kazałby się modlić? I czekać? Idioci oderwani od rzeczywistości, zamknięci w złotych pałacach i pouczający pokorne owieczki. Złodzieje i wyzyskiwacze.
Dobrze mówi Miller, ale dopiero teraz? A gdzie był, gdy właśnie lewica wpuszczała kościół do państwa? Gdy czapkowali każdemu plebanowi? Wtedy nie myśleli, co robią? Pamiętam te dyskusje w domu, jak z niedowierzaniem słuchaliśmy wiadomości o kolejnych ustępstwach na rzecz kk i czuliśmy, że to nie jest dobrze, a teraz mamy to czarno na białym i to nawet dość dosłownie. Zagarniają wszystko, co możliwe, rozprzestrzeniają się, jak morowe powietrze, wszędzie te fikuśne czarne sukienki. Już mają krzyże we wszystkich urzędach i szpitalach, w szkołach dodatkowo lekcje religii. Policzyłam kiedyś, że przeciętny polski uczeń w gimnazjum i liceum ma 160 lekcji biologii (tylko profilowani więcej), ale aż blisko 400 lekcji religii! Podobnie wyglądają proporcje zajęć z chemii, fizyki, geografii, historii i nie wiem, czego tam jeszcze. Na każdej uroczystości państwowej facet w czerwonej sukience tuż obok prezydenta, wszystkie obchody naznaczone modłami jedynie słusznej wiary, wszystko święcone i kropione, nawet dętki od roweru. Żółte i błękitne chorągiewki zawieszane w czasie świąt państwowych na ulicach i urzędach.
Miałabym zupełnie inny stosunek do religii, gdyby się tak nie panoszyli i nie byli tacy pazerni, a tak to tylko rzygać się chce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)